Dzień do podziwiania jedynie zza okna

» wpis z jednego z poprzednich blobów, poczęty dnia 15 marca 2014 o godzinie 20:27 «

Nie mam wpływu na pogodę, więc nie powinienem się teraz wkurzać, ale plany wyjazdu w góry spełzły na niczym, co skutecznie zmieniło oblicze soboty. Z młodej i uroczej niewiasty przeobraziła się w pomarszczoną Babę Jagę, którą pokonać mogliby jedynie napakowani sterydami Jaś i Małgosia.

Moja chatka z piernika dzielnie odpiera ataki złowieszczego wiatru, przenikającego do kości zimna a także uporczywego deszczu. Niedaleko, po drugiej stronie ulicy, brązowy kocur o gabarytach zwiniętego śpiwora siedzi na parapecie domu swego pana, raz po raz zamykając powieki i zadając sobie pytanie: „Dlaczego mój właściciel nie wpuści mnie chociaż za drzwi? Przecież jestem normalnym zwierzaczkiem, nie to, co ten psychicznie chory pies sąsiada, który ostatnio wyskoczył zza krzewów, o mało nie przyczyniając się do zejścia Konrada z tego świata”.

Trzy Dni Cudów

» wpis z jednego z poprzednich blobów, poczęty dnia 5 marca 2014 o godzinie 12:56 «

Planowałem napisać coś więcej o sobotniej ekspedycji Drużyny Pierścienia na Tarnicę, jednakże przez trzy dni po powrocie znajdowałem się w kompletnej euforii, która przypominała balansowanie na granicy snu i jawy; unoszenie się nad ziemią, permanentny orgazm. Nie trafiały we mnie żadne negatywne bodźce z zewnątrz, po prostu czułem się, jak człowiek emanujący aurą, która przepuszcza jedynie dobro a resztę odtrąca, spala w jakimś niewidzialnym ogniu szczęścia.

Nie chciało mi się pisać, nie chciało mi się nic robić, po prostu trwać i uśmiechać się do siebie.

Chcę ponownie doświadczyć opisywanego tutaj uczucia. Najlepiej w drugiej połowie tego miesiąca.